Już na początku rozmowy zdementował nieprawdziwą pogłoskę o istnieniu jakiegokolwiek dokumentu, zabraniającego otwierania grobu władcy, ale wręcz podkreślił, że usilnie prosił i namawiał kardynała Wojtyłę, by skorzystać z okazji remontu mauzoleum pary królewskiej i uporządkować jej szczątki, tak jak to czyniono w katedrze z wieloma innymi monarszymi grobami. Przekonany już po raz któryś z rzędu, jak dalece trzeba wszystko sprawdzać, nie dowierzać, nie wietrzyć dodatkowych sensacji w sprawie wystarczająco niezwykłej. Jest w niej i wokół niej, wokół wzgórza wawelskiego, wielkiej historii i wspaniałych dziejów kultury tyle faktów, zdarzeń, zjawisk i opracowań - że wystarczy rzeczowo, a nawet na chłodno je opowiedzieć, by zaciekawić. Przy końcu rozmowy ksiądz prałat Kazimierz Figlewicz, światły świadek wydarzeń w katedrze w całym naszym XX wieku, dorzuca fakt, który śmiało można włączyć do łańcucha niezwykłości.