Ta długo oczekiwana chwila nadeszła rankiem 7 maja 1973 roku, poprzedzała ją nerwowość samych oczeki­wań i sprzecznych dążeń. Najpierw Stefan Walczy odwodził wszystkich, od myśli o otwieraniu grobu; on, zwykle powolny, celebrujący chód i zachowa­nie, teraz stał się nazbyt ożywiony i wyraźnie niespokojny. Przyniósł książkę Cerama „Bogowie, groby i uczeni", na głos odczytywał fragmenty o spełnionej „klątwie Tutenchamona". Na korytarzach opowiadał kolegom o serii ofiar spowodowanej otwarciem grobu egipskiego faraona. Jednym to przemawiało do wyobraźni i przekonania, inni jednak po kątach wyśmiewali się z nerwowości skądinąd bardzo zrównoważonego człowieka, którego szanowali za jego pracę i wiedzę, nie tylko przecież tyczącą Wawelu. Owa ochota do powiększania wiedzy o taką tajemnicę wzgórza spowodowała przełamanie obaw; ciekawość badacza jest zawsze największą siłą motoryczną odkryć bez względu na skutki.